'' Niespodziewana randka ''
Melanie
Leżałam na łóżku w moim domku. nie było nikogo. Wszyscy poszli na śniadanie ( ja jakoś nie miałam ochoty na jedzenie). Musiałam to wszystko przetrawić. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Był do Jonathan.
- Hej! Chcesz iść na plażę?
- No jasne, ale poczekaj 5 minut. Za chwilę będę gotowa.
Wpadłam do łazienki jak burza. Umyłam się, ubrałam biały T-shirt, białe szorty i białe baleriny o czymś zapomniałam... WŁOSY!!!! Tą burzę brązowo - niebieskich włosów poskromiłam w niecałe 2 minuty. Związałam je szafirową bandamą i wyszłam z łazienki.
- Równo 5 minut - uśmiechnął się, a pode mną ugięły się kolana.
- To idziemy? - zapytałam, a Jace chwycił mnie na rękę i pociągną na plażę. Szliśmy około piętnastu minut. Jonathan ciągną mnie w jakieś miejsce którego nie pokazał mi gdy mnie oprowadzał po Obozie. Jak doszliśmy na miejsce. Zatkało mnie ( dosłownie ). Na piasku leżał kocyk, który był idealnie dla nas przygotowany.
- Ty to zrobiłeś - raczej stwierdziłam fakt, a nie zapytałam.
- Myślałem, że się ucieszysz.
- Zwariowałeś!? - zawołałam. Jace robił coraz smutniejszą minę. Wybuchnęłam śmiechem.
- Z czego się śmiejesz??
- Z ciebie Matołku! Jeśli chcesz to mnie złap może wtedy poprawi ci się humor.
Zaczęłam uciekać. Niestety Jace okazał się szybszy ode mnie i złapał mnie w kilka sekund. Złapał mnie w tali i powalił na ziemię. Byłam pokonana. Ten matołek trzymał mnie na ziemi i wydawał się, że mnie nie puści. Więc zrobiłam coś bardzo, bardzo dziwnego, a zarazem przyjemnego pocałowałam go, a on odwzajemnił pocałunek. '' Teraz mam szansę '' pomyślałam i przewróciłam go. Teraz on leżał na ziemi, a ja na nim.
- Leżysz!!
- Nie bo ty! - i przewrócił mnie znowu i pocałował mnie najpierw pocałunek był delikatny, a potem też był delikatny ale bardziej namiętny.
- Dobra koniec tego dobrego!!
- Nie Mel proszę cię!
- Nie proś bo ta chwila nigdy się nie powtórzy.
- Mel!!!
- Cicho bądź i opowiedz mi coś o sobie.
- Pod jednym warunkiem...
Nie dałam mu dokończyć bo go pocałowałam w policzek.
- Może być - uśmiechną się i przeniósł się na kocyk, a ja za nim. Wtuliłam się w jego tors i zaczęłam słuchać.
- No więc. Jestem jedynym dzieckiem Hestii.
- Czekaj chwilę powiedziałeś mi, że masz brata.
- Bo mam brata tylko, że to jest bardziej zagmatwane niż myślisz. Posłuchaj. Ja i Chris jesteśmy braćmi od strony taty, a matki mamy zupełnie inne. Ja jestem synem Hestii, a Chris jest synem Nike. Wraz z ojcem mieszkaliśmy w Nowym Orleanie. Ojciec jest znanym prawnikiem i rzadko bywał w domu, ale od czasu do czasu jeździł z nami na biwak. I pewnego dnia jak byliśmy na takim biwaku usłyszałem szelest. Wziąłem ze sobą Chrisa i poszliśmy sprawdzić co siedzi w tych przeklętych krzakach. Wtedy poznaliśmy Lilę która nas tutaj przyprowadziła.
- A co na to twój ojciec?
- Wiedział, że to kiedyś nastąpi więc nas puścił.
- Jak długo tu jesteście?
- Jesteśmy tu już trzeci rok. Razem z Chrisem przyjeżdżamy tylko na wakacje i ferie zimowe. Teraz ty!
- Co ja?
- Opowiedz coś o sobie.
- A co konkretnie?
- Opowiedz jak tu trafiłaś.
- Więc pewnego dnia jak wróciłam od koleżanki poszłam zrobić sobie kolację. Mamy nie było miała próbę u znajomej. Jak robiłam kakao do mojego domu wpadł jakiś chłopak. Wyglądał na jakieś 16 lat. Miał krótkie, blond włosy ale oczy miał takie same jak ja, ale wtedy nie miało to wielkiego znaczenia i nie wiedząc co robię pobiegłam do swojego pokoju i spakowałam to co uznałam za potrzebne czyli telefon, ubrania i pieniądze. Już zbiegałam po schodach gdy ten dziwny chłopak walczył chyba z jakimś potworem. Zawołał żebym uciekła jakimś innym wyjściem. Jak byłam na zewnątrz dom wybuchną. Byłam zdruzgotana. Nie wiedziałam co robić.
Po moich policzkach popłynęły słone łzy.
- Ej. To nie twoja wina co się stało.
Przytulił mnie mocniej. Nie wyrywałam się. Czułam jego ciepło był inny niż wszyscy był...
- Hej gołąbeczki!
- Chris! - powiedział Jace - Zabije cię!
- Dobrze ale później na razie musicie coś zobaczyć.
Hej miśki! Wróciłam, a wraz ze mną moja wena. Jestem dumna z tego rozdziału . Trochę przesłodziłam, ale to wy jesteście czytelnikami. Mam nadzieję, że się podobał! Czekam na Komentarze :)
Marcy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz