Hej Miśki! Mam dla was pierwszego oneshota. Nie mam weny na rozdziały więc piszę to. Mam nadzieję że wam się spodoba. A teraz zapraszam do czytania oneshota Percabeth.
Percy
'' To już dziś '' pomyślałem. Dzisiaj jest ostatni dzień szkoły. Idę odebrać świadectwo. Nie mogę się do czekać, aż będę w obozie. Jak myślicie dlaczego? Otóż mam zamiar oświadczyć się Annabeth. Nie macie bladego pojęcia jak się stresuje. Kocham Annabeth i ona mnie chyba też. No wiecie chodzimy ze sobą ale obawiam się, że mi odmówi. Ja nie mogę Percy! Jesteś synem Posejdona, pokonałeś Kronosa i Gaję.
- Percy śniadanie! - zawołała mama.
- Już idę!
Łatwo powiedzieć gorzej zrobić. Tak byłem zamyślony tym co powie Ann, że wywaliłem się na schodach i sturlałem się jak worek ziemniaków. Paul wybiegł z kuchni i krzykną:
- Na Trójząb Posejdona! Percy nic ci nie jest?? Masz dwie lewe nogi czy zastanawiasz się co powie Annabeth?
Musicie wiedzieć, że w połowie czerwca poszedłem z Paulem do jubilera po pierścionek dla mojej Mądralińskiej. Po długich naradach i sporach wybraliśmy srebrny pierścionek z diamentami i szafirem.
- Raczej to drugie.- Hej Percy nie ma się co martwić widziałem, że Annabeth cię kocha. Pamiętasz jak w święta żadko od ciebie od chodziła.
Właśnie za to lubię Paula. Bardziej zachowuje się jak mój przyjaciel, a nie ojczym.
- Percy! - zawołała mama - chodź szybko na śniadanie bo inaczej zadzwonię do Thali, a ona na pewno się tobą zajmie!
- Lepiej chodźmy bo ona jest wstanie to zrobić, a ja nie chcę żeby Thalia zaczęła mnie wyśmiewać za mój wygląd.
Annabeth
Nareszcie koniec roku!!! Jakby moja matka mnie usłyszała to zabiłaby na miejscu. Ale to jest najważniejszy dzień w całym roku. To właśnie dzisiaj wracam do Obozu. O 11.00 Percy ma po mnie przylecieć. Nie mogę się doczekać a jest dopiero 8.00. Za godzinę mam Rozdanie świadectw, a potem..... potem całe wakacje z Percym na Obozie. Będą chyba najspokojniejsze wakacje wszech czasów. Żadnych przepowiedni, żadnych potworów tylko ja i mój Glonomóżdżek.
&&&&&&&&&&
Percy już jest. Dech mi zaparło jak go zobaczyłam. Miał Czarne spodnie, trampki i biały t-shirt, a na nim niebieską bluzę w kratkę.
- Hej Percy!!!
Podbiegłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. Bardzo się za nim stęskniłam, chodź widzieliśmy się na świętach na Olimpie.
- Hej Ann!!! I co gotowa??
- Od 8.00.
- Noto chodźmy po drodze mam jeszcze kilka małych niespodzianek.
- A jakich?
- Zwariowałaś!? Nie powiem ci! To ma być przecież niespodzianka.
Percy
Na razie wszystko szło gładko. Na początek zabrałem Annabeth do muzeum architektury współczesnej w Chicago, a potem na najlepsze czekoladowe lody. Już zachodziło słońce gdy byliśmy na Long Island. Wtedy natychmiast skręciłem w prawo.
- Ej Percy!!!! Co ty wyprawiasz?
- Musisz mi zaufać.
- No dobrze!
&&&&&&&
Wylądowaliśmy na plaży. Poprosiłem Mrocznego aby odleciał kawałek. Ann wyglądała tak pięknie w zachodzącym słońcu jak jakaś bogini.
- Annabeth Chase - powiedziałem i uklęknąłem na jedno kolano - czy sprawisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną??
- Percy!! Oczywiście, że tak!!!
Wstałem z wielkim uśmiechem i przyciągnąłem Annabeth do siebie. Nasze usta były oddalone od siebie o milimetry, ale ta odległość zmniejszała się z każdą chwilą. W końcu pocałowałem ją, a ona odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się tak dopóki nie przerwał nam znajomy głos.
I to byłoby na tyle. Mam nadzieję, że się podobał. Jak tak to oczywiście komentujcie. I nie mogę się doczekać kiedy dodam następny rozdział.Papa!!!
Marcy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz