sobota, 2 maja 2015

Rozdział 4

" Odwiedzam starego kumpla. "

Percy

Opowiem wam co nie co o moim " starym " kumplu. Jest to Carter Kane. Jak czytaliście '' Kroniki rodu Kane '' to nie muszę wam nic opowiadać. Ale niektórym muszę. Carter to ciemnoskóry chłopak o lokowanych włosach. Carter ma młodszą siostrę Sadie. Carter jest okiem Horusa*, a zarazem faraonem. Pewnie dziwicie się dlaczego Carter jest faraonem. Carter nie istnieje w naszej mitologi tylko w mitologi egipskiej. Dlatego jest faraonem i okiem Horusa. Dobra dość już o Carterze na razie musieliśmy dostać się na Brooklyn. Chejron zawołał Argusa i powiedział żeby natychmiast przygotował furgonetkę do naszego wyjazdu. Argus kiwną głową i ruszył w stronę wzgórza Herosów.
- No dobrze - powiedział Chejron - teraz trzeba wybrać osoby które wyruszą na misję.
I zaczął wyliczać.
- Percy, Annabeth, Frank, Hazel, Jason, Piper i ...... - tu zawahał się na chwilę - Clarisse La Rue.
wtedy Leo wybuchną nie oczekiwanym gniewem.
- A ja to co??? Maskotka?!
- Nie, ale musisz przywrócić Argo II do porządku więc nie możesz iść. Rozumiesz?
- No dobrze!
- Wszystko uzgodnione - powiedział - a teraz ruszać się bo Argus nie będzie czekał wieczności! - rykną, a wtedy wszyscy wybiegli w wielkim popłochu.

&&&&&&&

Byliśmy już na Brooklynie nie daleko od szkoły Annabeth i Thali. Powiedziałem Argusowi żeby skręcił w boczną uliczkę przy garażach . Zaproponował nam, że będzie czekał na nas ale powiedziałem, że Carter ma o wiele szybszy środek transportu. Podeszliśmy do jakieś bramy i zapukałem. Wtedy przed nami pojawiła się wspaniała willa. Po chwili drzwi otworzył nam wysoki chłopak z dziwnym talizmanem na szyi.
- My do Cartera. Powiedz, ze syn Sobka przyszedł.
Chłopak ze zdziwieniem na twarzy popatrzył na mnie jakbym był jakimś wariatem, ale posłusznie wykonał polecenie i poszedł szukać Cartera.

*- Horus to egipski bóg wojny syn Ozyrysa i Izydy.

Mam rozdział czwarty. Bardzo przepraszam, że taki krótki ale nawiedziło mnie brak weny ale może wróci jak skończę robić projekt na angielski. To piszemy się później.
 Marcy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz