Melanie
Rozdział
ten dedykuje mojej przyjaciółce, a zarazem siostrze, która w każdych nawet
najcięższych chwilach i jak kończyłam kolejną książkę mnie wspierała. Ten
rozdział jest ode mnie dla ciebie Kate ( czy Donia jak kto woli ).
„
I niech los ci sprzyja. ”
Caleb zakrył mi oczy chustką i prowadził mnie przez
kręte uliczki Nowego Rzymu. W pewnym momencie poczułam, że weszliśmy do
jakiegoś budynku, a po chwili schodziliśmy po schodach. Poczułam szarpnięcie.
Caleb ściągnął mi opaskę z oczu.
- Możesz otworzyć oczy! – powiedział, a ja
pośpiesznie wykonałam polecenie. Musiałam przez chwilę pomrugać oczami żeby
przyzwyczaić się do ostrego światła. Jednak po niecałej minucie zobaczyłam co
znajduje się w pomieszczeniu. Pokój podzielony był na dwie części. W części po
prawej stał piękny czerwony fortepian, a ściana za była cała pokryta gitarami
różnego rodzaju. Po lewej zaś była sala treningowa. Miecze i sztylety oparte
były o drewniany stojak, a kołczany ze strzałami i łukami wisiały na ścianie
obok. Na środku było wyznaczone pole do trenowania szermierki, a niecałe 20
metrów dalej stały tarcze łucznicze. Za tarczami była ściana wspinaczkowa.
- Część muzyczna jest dźwięko-szczelna przez co
Muzykom nie przeszkadzają odgłosy z treningów, a osobom które przyszły
potrenować nie przeszkadza muzyka.
- Ale po co mnie tu przyprowadziłeś???
- Po to żebyś mogła poćwiczyć. Widziałem jak
skopałaś tyłki tym dzieciakom od Marsa i szkoda będzie stracić taki talent. No
i jesteś córką Apolla więc pewnie lubisz muzykę.
- Dzięki.
- Nie ma za co!
- No to chodźmy! Muszę się przebrać.
- A po co?? I po jaką cholerę ja jestem ci
potrzebny??
- Po pierwsze nie mam zamiaru ćwiczyć w sukience (
jak się okazało szafa byłą pełna ubrań w moim rozmiarze i guście ) i po drugie
potrzebuję kogoś kto by ze mną potrenował.
Kilka
godzin później
Dziewczyna była szczupła i na oko miała jakieś 1,60 cm. Włosy miała proste jakby dopiero pięć minut temu miały spotkanie z prostownicą.
- Hej!! Melanie?? Słyszysz mnie??
Nie miałam siły mówić więc tylko pokiwałam głową.
- Dobrze. Ja jestem Christina i żebym mogła ci pomóc
musisz ze mną współpracować.
Znowu kiwnęłam głową.
- Super, a teraz posłuchaj. Nie zamykaj oczu to po
pierwsze, a po drugie…
Nie zdążyła powiedzieć co po drugie, bo do
pomieszczenia wpadł… Lukas, a za nim Jonathan Ball we własnej osobie.
~ χολέρα!
Znaleźli mnie! – pomyślałam.
- Dobrze, że nadal masz cięty język.
~ O co jej chodzi??
- Potrafię czytać w myślach. – powiedziała do mnie
Christina, która aktualnie nastawiała mi ręke.
- Daj mi ją zobaczyć! – usłyszałam wrzask Jace’a.
- To moja siostra!!! Mam prawo wiedzieć co się z nią
dzieje!!! – tym razem był to Lukas.
- O nie!! Nie pozwolę wam się do niej zbliżyć!!!
- Aty kim jesteś żeby mi rozkazywać???
- Caleb Embers!! Jestem przyjacielem Mel i aktualnie
wiem wszystko o waszej dwójce. Do ciebie Brown nic nie mam ale do twojego
towarzysza wręcz przeciwnie.
W ciszy przysłuchiwałam się wymianie zdań pomiędzy
chłopakami, aż w końcu nie wytrzymałam.
- Christina pomóż mi wstać. – powiedziałam, a
dziewczyna pomogła mi wstać z podłogi. Teraz opierałam się na jej prawym
ramieniu i powoli podchodziłyśmy do chłopaków, którzy się tak głośno kłócili,
że już na pewno cały Nowy Rzym o tym wie. Jak stanęłyśmy pomiędzy całą trójką
krzyknęłam tak głośno na ile wystarczyło mi sił.
- ανάθεμα !! Κλείστε το στόμα σας διότι για μια
στιγμή Ολύμπου θα καταρρεύσει από αυτήν την κραυγή !! – jak widać miałam bardzo
dużo siły bo mój krzyk przerwał kłótni trzech facetów. – Caleb!! Zostaw nas
samych. Ty też Chrissy dam sobie radę. – jak to powiedziałam dwójka Rzymian
wyszła z pomieszczenia. – No, a wy co tak stoicie czekam na wyjaśnienia, a w
szczególności ty Ball!! Tłumacz się!! Macie szczęście, że mam skręconą rękę i
złamaną nogę inaczej jeden z was już by nie żył.
- Mel!! – zaczał.
- Nie nazywaj mnie tak!!
- Melanie! To nie tak jak myślisz! Nic pomiędzy mną,
a Lacy nie zaszło!! Lacy jest dla mnie jak siostra!! Ja nigdy bym czegoś
takiego nie zrobił.
- Lukas wyjdź!!
- Ale…
- Już!!!!!!!!!!!!!!!!
Mój brat posłusznie wyszedł, a ja zostałam sama z Jonathanem.
- Czyli powiadasz, że pocałunek z Lacy nie miał
miejsca i, że ja mam jakieś urojenia??
- Nie mówię, że
masz urojenia ale masz rację wydarzenie pomiędzy mną a Lacy nie miało miejsca. Storm
pomagała mi znaleźć to… - gdy to powiedział za paska wyciągnął złote pudełeczko
i mi je podał. Nie pewnie je otworzyłam ale gdy to zrobiłam w środku zobaczyłam
piękną bransoletkę.
Była zrobiona z czarnych rzemyków, a na każdym był przynajmniej jeden srebrny koralik.
Była zrobiona z czarnych rzemyków, a na każdym był przynajmniej jeden srebrny koralik.
- Bransoletka wykrywa potwory. Jest dla ciebie. To nie
jest mój prezent przeprosinowy ale jest tak dobrze zrobiony, że pasuje tylko na
twoją rękę. Nie oczekuję, że będziesz ją nosić. Jak już wszystko sobie
wyjaśniliśmy to lepiej już pójdę. Jak chcesz możesz wrócić do Obozu Herosów ale
cię nie zmuszam. Więc żegnaj Melanie Brown. – jak to powiedział odwrócił się i
ruszył w stronę schodów, a ja jeszcze przez chwilę stałam jak sparaliżowana
lecz… w odpowiedniej chwili się zorientowałam co tracę.
- Jace!!! – krzyknęłam za nim i już chciałam za nim
pobiec ale moja kostka na to nie pozwalała na szczęście chłopak się odwrócił w
moja stronę i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami. – Zostań proszę!!
Jace podszedł do mnie i chwycił mnie w tali, a ja od
dobrych kilku dni poczułam się bezpiecznie. Przybliżyłam moją twarz do jego.
Czułam jego ciepły oddech na moich policzkach, a po chwili złączyłam nasze usta
w namiętnym pocałunku.
- Wierzę ci! – powiedziałam gdy skończyliśmy się
całować – I kocham cię!!
- Ja też cię Kocham. – powiedział – Chcesz wrócić do
domu?? – zapytał, a ja lekko pokiwałam głową.
- Jest tylko mały problem.
- Jaki??
- Nie mogę chodzić.
- To da się załatwić – powiedział i podniósł mnie
jakbym ważyła tyle ile piórko i ruszył w stronę schodów…
No
i skończyłam!!! Witam powrotem!! Wiem, że obiecałam wam rozdziały w lipcu ale z
powodu, że byłam w Lalinie przez dwa tygodnie nie miałam czasu pisać więc
dopiero dzisiaj dorwałam się do kompa. Piszcie czy wam się podobał rozdział i
zapraszam do komentowania.
P.S.
Chciałabym pozdrowić Veronicę Hunter, która prowadzi niesamowite blogi, a ja
bardzo lubię je czytać.



