poniedziałek, 25 maja 2015

Post bardzo urodzinowy

- Witam was herosi i heroski, bogowie i boginie!!
- Leo!!!
- Tak Izzy??
- Ruchy!!
- No więc dzisiaj mija dokładnie miesiąc od wstawienia pierwszego posta z czego cała agencja bloggerowa się cieszy.
- Powiedz o wyświetleniach.
- I o pomysłach na Melthan!!
- Thalia, a ty tu po co??
- Po jajco!! Clarisse prosiła mnie żebym cię jak najszybciej zatłukła za same posty organizacyjne i brak rozdziałów!!
- Suppperr!! To, że jeszcze muszę użerać sie z siostrą to jeszcze mam córkę Starego Pioruna na karku!! No pięknie!! A wracając do rozmowy, którą nam bezczelnie przerwano. Licznik wchodzących na bloga z każdą chwilą się zwiększa oraz jest ponad 330 wyświetleń ( Percy skacze z radości ) i chciałbym poinformować was o wysyłaniu pomysłów na podanego w ostatnim Leo Show gmaila.
- Valdez!!!!!
- Ja nie mogę na fatalną walkę Aresa Clarisse mnie znalazła!! Trzymajcie za mnie kciuki żebym wyszedł z tego żywy!!...

Przepraszamy za usterki techniczne. ;)

niedziela, 24 maja 2015

Notka według Leona Valdeza

- Witam bardzo serdecznie w Leo Show!
- Leo nie Baw się mikrofonem tylko zapowiadaj!!
- Dobra Izz!! No więc!! Ekhem:
- Na bogów Leo pośpiesz się bo nie zdąrzymy na koniec świata!
- Okey, okey. No więc Marcy ma bardzo wielkie problemy. Po pierwsze nie ma weny i nie wie jak Jonathan i Melanie mają się spotkać.
- Kocham tą parę!!
- Zamknij się Izz po drugie nie ma komentarzy więc moja szefowa jest załamana i w końcu po trzecie Marcy prosi was o pisanie pomysłów jak mają się zejść nasi bohaterowie. Propozycje proszę wysyłać na gmaila marcygrace451@gmail.com
Najciekawszy pomysł zostanie wykorzystany w rozdziale i rozdział będzie dedykowany właśnie tej osobie.
- Leo szybko koniec świata!!
- To ja sie z wami żegnam. Mówił Leo Valdez wraz Ze swoją siostrą Izzy.



sobota, 23 maja 2015

Rozdział 11 '' Gdzie jesteśmy? "

Melanie

Nie wierzę on nie mógł mi tego zrobić! To nie możliwe. Trudno to już przeszłość tera liczy się przyszłość. Powiedziałam Annabeth co mam zamiar zrobić. Chciałam wrócić do Waszyngtonu. Znaleźć mamę, powiedzieć, że żyję i zabić za ukrywanie tego, że mam brata.
- Ale proszę nie mów nikomu gdzie się wybieram.
- Okey. Ale weź plecak z zapasami. - Ann podała mi czarny plecak.
- W środku znajdziesz ambrozję, nektar, trochę drachm i pieniędzy śmiertelników, sweter i jeszcze pare potrzebnych rzeczy.
- Dzięki.
- I '' pożycz '' też Mrocznego. To pegaz mojego chłopaka Percego.
- Nie pogniewa się??
- Kto?? Glonomóżdżek?? On by się nie pogniewał na swoją dziewczynę, a wracając do tematu Mrocznego. Powiedz mu, że przysyła cię Annabeth i w plecaku znajdziesz cukier jakby nie chciał słuchać.
- Dzięki Ann! - powiedziałam i przytuliłam ją - Nikt nie zrobił dla mnie tak wiele jak ty.
- Ty nie rozczulaj się! Zmykaj będę cię kryć dopóki oni sami się nie domyślą gdzie jesteś.

Jonathan

Stałem na plaży. Z czerwonymi od płaczu oczami.
- I co!!!  - zacząłem wrzeszczeć - Co tak siedzicie na tych swoich czterech literach!!??!! Wogóle się nie przejmujecie tym co się dzieje z waszymi dziećmi!!! Jak tak ma wyglądać życie półboga to ja dziękuję!! Straciłem dziewczynę do której coś czułem przez was. Przez te wasze cholerne spory!! A tak na przykład Atena i Posejdon też się nie lubią a jakoś dali radę wytrzymać w zgodzie dla ich dzieci!! A ja!! Ja mam matkę która nie wiem po co mi jest. Ona kłuci się tylko z Apollem i nawet nie popatrzy w dół!!! Jaka matka tak robi??? Może jesteście bogami ale dobrymi rodzicami nigdy nie będziecie!!
To było ostatnie słowo które powiedziałem i poszedłem do swojego domku się spakować i szukać Melanie.

Melanie

Leciałam nad Białym Domem ( tak udało mi sie przekupić Mrocznego ). Po pięciu minutach wylądowałam na ganku mojego zrujnowanego domu. Mama jak widać nic z tym nie zrobiła i kupiła albo wynajęła jakieś mieszkanie w centrum. Nie miałam innego wyboru musiałam lecieć do babci mojej przyjaciółki. Wtedy zaatakował mnie najdziwniejszy potwór jaki kiedykolwiek widzałam. Był cały czarny a zamiast oczu miał gwiazdy. Na ciele widniały konstelacje. Na moich plecach pojawił się kołczan pełen strzał, a w ręku trzymałam łuk. Napięłam cięciwę i wypuściłam sterzałę. Trafiłam w samo " oko ". Potwór ryknął ale sie nie zmienił sie w ten złoty proszek.
τι στο καλό είναι ένα απαίσιο τέρας;  - powiedziałam sama do siebie. Potwór zaatakował zrobiłam unik, a ta tępa pała walnęła w drzewo. Teraz miałam szansę napięłam cięciwę i wypuściłam strzałę. Trafiłam, a potwór zmienił się kupkę złotego prochu. Jak mój luk i strzały zniknęły obok mnie pojawiła się złota kula. Widziałam tylko jasność jak znowu otworzyłam oczy ( noe wiem kiedy je zamknęłam ) byłam w..... San Francisco. Czekaj!! San Francisco?? Co ja tu robię?? Precież droga z Waszyngtonu do San Francisco trfa 4 godziny samolotem, a ja tu sie znalazłam w niecałą minutę. Co jest z tym moim przeklętym życiem?? Stałam tak z pięć minut i obserwowałam co dzieje sie wokół mnie. Jak po raz 10 się odwracałam o mało nie uderzyłan w stojącą za mną osobę. Chłopak miał około 170 centymetrów, a na przed ramieniu miał wypisany napis SPQR a nad nim płonący młot.
- Ekstra - mruknełam.
- Kim jesteś i dlaczego wyglądasz jak byś zobaczyła ducha??
- Melanie Brown. Córka Apolla. Byłam w Waszyngtonie, a nagle znalazłam się tutaj. A ty?
- Jestem... - nie dokończył bo jego wzrok zatrzymał się na mojej szyji. Popatrzyłam w dół. Na szyji miałam zawieszony naszyjnik z moją broszką. Raczej byłą broszką. Jak widać Europia potrafi zmieniać kształty. - Chodź! - powiedział i pociągną mnie za ramię. Przeszliśmy przez ulicę a Mroczny poszedł za mną. Jak staliśmy pomiędzy tunelami pojawiły się drzwi. Szliśmy ciemnym korytarzem. Na końcu jednak wyszliśmy na polanę. Przed nami wiła się mała rzeka, a za nią widać było jakieś miasto.
- Gdzie my jesteśmy??
- Witaj w Obozie Jupiter  Graeca femi - powiedział.
 - Super! Ale nadal nie powiedziałeś kim jesteś!
- A tak jestem Caleb syn Wulkana. Rzymski odpowiednik Hefajstosa.
- Czekaj! Rzymski?? To znaczy że jest jeszcze jeden obóz dla półbogów??
- Tak!
Szliśmy rozmawiając o moim i jego życiu. Dowiedziałam sie że należy do 3 kochorty i zabiera mnie do pretorów. Do Reyny Arellano i Franka Zhanga. Byliśmy przy namiocie pretorów gdy Mroczny wstawił swój łeb do środka. Usłyszałam głos chłopaka który ze zdziwieniem zapytał. 
- Percy??
Musiałam siłą odciągnąć Mrocznego by Caleb mógł spokojnie wejść do środka.
- Przepraszam, że przeszkadzam ale przyprowadziłem córkę Apolla, która jest...
- Jak się nazywa?? - mowę chłopaka przerwał ostry kobiecy głos.
- Jestem Melanie Brown. Córka Apolla i Smocza Pani. - powiedziałam i weszłam do namiotu.
- Skąd masz tego pegaza?? - zapytała dziewczyna.
- Porzyczyłam od Percego Jacksona.
- Znasz go osobiście?? 
- Nie zdąrzyłam go poznać ale znam jego dziewczynę Annabeth Chase.
- Jak się tutaj zalazłaś??
- No więc... Opowiedziałam całą historię, a Reyna zabrała mnie na przechadzkę po  jak się później dowiedziałam Nowym Rzymie. W pewnym momencie zatrzymałyśmy się przed małym mieszkaniem w wielobarwnym ogrodzie.
- Na razie będziesz mieszkać tutaj. Nie chcę cię przyjmować do obozu z powodu tego, że chłopak przed którym uciekasz na pewno będzie chciał cię odzyskać. Na razie Caleb będzie cię owiedzać i przynosić najnowsze wiadomości. Jak zgłodniejesz wszystko znajdziesz w lodówce.
Podziękowałam i weszłam do tymczasowego domu. Był wspaniały. Dom był dwu piętrowy i bardzo nowoczesny. Znajdował się na skraju lasy i ogrodu Bachusa. Na tyłach był spory taras z basenem.

W środku pokoje były pomalowane w kolorach berzowych. Tylko jeden był czerwono - szary. Tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam, że to właśnie w nim będę spać.

Na biórku stał iMac, a na ścianie wisiała gitara. Rzuciłem plecak na łóżko i zaczęłam wyjmować rzeczy. W środku jak już pewnie wiecie znalzłam czekoladę-ambroję, termos-nektar, pieniądze śmiertelników i złote drachmy, trzy podkoszulki jeszcze z obozu herosów ( teraz to będę się odznaczać ), miętową i czarną bluzę z kapturem, dżinsy i krótkie spodenki oraz czapkę jankesów?? Po rozpakowaniu chciałam zadzwonić do Annabeth przez iryfon. U mnie na zegarku była 6.00 więc u Annabeth jest gdzieś 9.00. I nie zastanawiając się czy ją obudzę wrzuciłam jedną złotą drachmę w tęczę i powiedziałam.
- O Irys bogini tęczy. Przyjmij moją ofiarę i pokarz mi Annabeth Chase. Obóz Herosów.
Obraz zafalował a ja zobaczyłam śpiącą na jakiś planach Annabeth.
- Ann wstawaj! - powiedziałam.
- Hej Melanie! Gdzie jesteś??
- W Obozie Jupiter.
- Co?? Jak ty sie tam znalazłaś??
Opowiedziałam wszystko co mi się zdarzyło i zapytałam o czapkę jankesów.
Annabeth powiedziała mi, że cały mój domek i Łowczynie Artemidy mnie szukają. 
- Co Artemida i Łowczynie?? Cholera!!
- No właśnie!!
- Wedzą gdzie jestem?? 
- Jeszcze nie. Na razie poszukiwania są tylko do okolic Chicago. Ale za jakieś trzy może cztery dni znajdą cię na bank. Uważaj na Jonathana on jest z nimi.
- Dzięki - powiedziałam i zerwałam połączenie. Byłam strasznie głodna więc zrobiłam sobie coś do jedzenia i potem poszłam się ogarnąć.

&&&&&

Spacerowałam po Nowym Rzymie. Dwa razy natknęłam się na dzieci Marsa, które były zadziwiająco natrętne. Pokonałam ich w niecałe pięć minut i poszłam sobie na kawę. Siedziałam sobie w kafejce i myślałam o tym, że Jace zmobilizował też Łowczynie do odnalezienia mnie. Z zamyślień wyrwał mnie głos Caleba.
- Hej jak tam mieszkanie??
- Skąd wiesz?? 
- Reyna mi powiedziała, a teraz gadaj dlaczego jesteś taka nie obecna?? 
- Myślę!
- Acha. Musisz poćwiczyć nad wymówkami bo nawet pięciolatek by ci nie uwierzył. Chodź pokaże ci fajne miejsce.


Hej miśki!! Oto ja!! Hurrrra!! Teraz kilka przepraszam:
Przepraszam, że tak późno,
Przepraszam, że taki krótki,
Przepraszam, że taki gówniany teraz pare tłumaczeń:
 
Graeca femi - greczynka z łaćińskiego
τι στο καλό είναι ένα απαίσιο τέρας; - co to za cholerny potwór?? Ale nie jestem pewna więc jak chcecie to sprawdźcie na translatorze. To ja się z wami żegnam. Czekam na komentarze, pomysły, zwymyślania jak okropnie piszę i czytania bloga.
Z poważaniem
Marcy Grace;)

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 10 '' Jak on mógł jej to zrobić? ''

Annabeth

Wychodziłam z mojego domku gdy wpadła na mnie dziewczyna z niebieskimi końcówkami.
- Bardzo przepraszam. Nie widziałam cię!
- Spokojnie. Nic się nie stało. Jestem Annabeth Chase grupowa 6 domku. 
- Córka Ateny?
- No. A ty jesteś.
- Melanie Brown.
- To ty jesteś Smoczą Panią?
- Extra! Cały obóz już wie. - mruknęła - Tak to ja.
- Bardzo miło mi cię poznać.
- Mi również. Annabeth??
- Tak?
- Umiesz strzelać z łuku??
- Tak potrafię.
- Mogłabyś pokazać mi jak to się robi?
- No jasne tylko pójdę po łuk i strzały.

$$$$$

- Patrz. Stoisz bokiem do swojego celu, zakładasz strzałę na cięciwę i puszczasz. O tak. - puściłam swoją strzałę - Teraz ty.
Melanie zrobiła wszystko co jej pokazałam ( nawet nie musiałam jej poprawiać ). Dziewczyna puściła swoją strzałę. Strzała utkwiła w samym środku tarczy.
- Aaa...aa..aa.. - zabrakło mi słów. Ta dziewczyna umie strzelać lepiej ode mnie i śmie prosić mnie o pomoc?
- Jak ty to zrobiłaś?
- Sama nie wiem.
- Mówiłaś, że nie potrafisz strzelać!
- Bo nie potrafię! Robię to pierwszy raz!
- Kto jest twoim boskim rodzicem?
- Apollo.
- A to już wszystko jasne dlaczego tak dobrze strzelasz. Po prostu masz to we krwi.
Usłyszałyśmy konchę na kolację.
- Lepiej chodźmy na kolację bo rodzeństwo będzie się o nas martwić.
- I nie tylko. - powiedziałam.
Szłyśmy w stronę pawilonu jadalnego. Gadałyśmy i śmiałyśmy się do rozpuku. Byłyśmy przy pawilonie. Melanie poszła do stołu Apolla gdzie powitano ją uśmiechami. Ja natomiast udałam się do stołu dzieci Ateny. Nałożyłam sobie dwie kanapki z serem i sok pomarańczowy. Gadałam z Malcolmem gdy Percy wstał i powiadomił wszystkich o ognisku. po tym ogłoszeniu obozowicze wrócili do przerwanych rozmów i posiłków. Widziałam jak Melanie śmieje się i rozmawia z rodzeństwem. Po kolacji wszyscy ruszyliśmy w stronę miejsca na ognisko. Już w oddali zobaczyłam Jonathana syna Hestii, który zajmował się rozpalaniem ogniska. Gdy wszyscy obozowicze usiedli na ławkach zaczęło się ognisko. Siedziałam pomiędzy Piper i Percym. W pewnym momencie muzyka i śpiewy ucichły. Wszyscy popatrzyli się w stronę dzieci Apolla. Jedna dziewczyna prowadziła drugą w stronę podium i powiedziała jej coś na ucho. Rozpoznałam ją. Była to Lacy Storm grupowa domku Apolla, a dziewczyna którą postawiła na podeście była Melanie. I nie czekając na dalsze tłumaczenia dlaczego Melanie stoi na podeście muzyka zaczęła grać. Melanie cała blada na twarzy zaczęła śpiewać. Miała piękny głos. Z czasem twarz zaczęła przybierać już odpowiednie kolory, a córka Apolla zaczęła pewniej śpiewać. Wszyscy się świetnie bawili. Po piosence wszyscy zaczęli klaskać i wołać bis, bis, bis. Melanie popatrzyła na swoję rodzeństwo które grało na instrumentach i lekko pokiwała głową. Muzyka zaczęła na nowo grać. Melanie zaśpiewała już znany nam bardzo dobrze kawałek '' Wake me up ''. Po tym utworze zauważyłam, że Melanie zeszła ze sceny i pobiegła w stronę domków. Nigdzie nie widziałam Jonathana i Lacy. Melanie wyraźnie się o nich martwiła więc pobiegła ich poszukać. Nie wiedział co może się stać ale na wszelki wypadek pobiegłam za nią. Jak na tak małą dziewczynę Melanie biegała zadziwiająco szybko. Dogoniłam ją dopiero gdy stała przed drzwiami domku numer 14 i wpatrywała się w to co się działo w środku. W domku całowało się dwoje herosów. Jonathan i Lacy. Melanie stała jakby zobaczyła Meduzę bez swoich okularków. Jej oczy były prawie tak ciemne jak oczy Nica di Angelo, ale przecież Melanie miała złote oczy. Ale w jej oczach widać było tylko złość. Czystą jedną i jedyną złość.
- Melanie! Słyszysz mnie?? Hallo! Ziemia do córki Apolla! - nic nie działało - Patrz Patrick Stump tu idzie!
- Co??? Gdzie??
- Żartowałam! To tylko po to żeby cię obudzić!
- Okey. A teraz czy mogłabyś pożyczyć kartkę papieru i długopis??
- No jasne!!

$$$$$$$

Byłyśmy w moim domku. Melanie pisała coś na kartce. Nikogo nie było, ponieważ ogniska zazwyczaj trwają do północy, a jest dopiero 20.30. Wtedy Melanie zerwała się z miejsca i wybiegła z pokoju. Wyjrzałam za drzwi. Zobaczyłam jak Mel złapała Chrisa i Clarisse na spacerze. Słyszałam ich rozmowę.
- Chris możesz przekazać to twojemu bratu?
- No dobrze, ale o co chodzi?
- Nie twoja sprawa. Proszę tylko, żebyś mu to przekazał.
Powiedziała i wróciła do mojego domku i opowiedziała mi co ma zamiar zrobić.


Jonathan

Byłem w swoim domku i szukałem bardzo ważnego pudełka, w którym była bardzo ważna rzecz. Jak przeszukiwałem szafę z ubraniami do mojego pokoju ktoś zapukał.
- Proszę! chyba, że jesteś Melanie to ani się waż!!
- To ja.
Do mojego domu weszła Lacy.
- Lacy pomóż mi znaleźć złote pudełeczko.
- Tu leży - powiedziała i podała mi pakunek. Dzięki! Co ja bym bez ciebie zrobił??
Powiedziałem i wybiegłem z pomieszczenia. uszyłem w stronę ogniska. Jak byłem na miejscu i szukałem Melanie ktoś złapał mnie za kurtkę. Instynktownie wyciągnąłem mój miecz, ale za mną stał mój brat Chris.
- Chris!!
- Hej bracie! Ma dla ciebie małą wiadomość. - i podał mi kartkę.
Na kartce słowa napisane były po starogrecku więc nie miałem żadnych problemów z odczytaniem wiadomości.

Drogi Jonathanie,
Nie mogę uwierzyć w to co zobaczyłam,
nie mogę uwierzyć w to co zrobiłeś.
Myślałam, że coś do mnie czujesz,
ale najwyraźniej się myliłam.
Wyjeżdżam jak chcesz możesz powiedzieć wszystkim,
ale wiedz, że nigdy ci nie wybaczę.
Melanie

Jak to przeczytałem. nie mogłem się powstrzymać i ruszyłem w stronę plaży wykrzyczeć bogom co o nich myślę. Przed tym wrzuciłem kartkę do ogniska.

Hej Misiaczki!! Powracam z nowym rozdziałem. Dla nie wiedzących Patrick Stump to wokalista Fall Out Boy. Zachęcam do komentowania, czytania i jeszcze raz komentowania bloga. Do zobaczenia w następnym rozdziale. Będzie się działo!!
Marcy!

czwartek, 14 maja 2015

Rozdział 9 '' Leo zawariował ''


Percy


Usłyszeliśmy wstrząs. Na początku myślałem, że to Sadie użyła swojego ulubionego zaklęcia, ale po minie Cartera wywnioskowałem, że to jest coś gorszego ( widzicie jednak nie mam samych glonów w mózgu ). Pobiegliśmy poszukać dziewczyn. Znaleźliśmy je na schodach.
- Percy! - Annabeth rzuciła mi się na szyję - dzięki Bogom nic ci nie jest!!!
- Hej Ann!! Uspokój się, mi nic nie jest, ale bardziej boję się o Świrusa.
Carter zrobił wielkie oczy i pobiegł przed siebie. Nie mieliśmy nic do stracenia więc pobiegliśmy za nim. Znaleźliśmy go jak stał jak słup soli  i wpatrywał się w wielki statek. Był to oczywiście Argo II.
- Hej Valdez! - zaczęła wrzeszczeć Clarisse - Złaź z Tej łajby bo nie dożyjesz rana.
Ze statku wyłonił się cały umazany sadzą chłopak o ciemnej skórze i kręconych włosach.
- Nie gorączkuj się! Przecież wiesz żebym posłuchał. Hej Percy!
- Hej Leo!
- I jak wam się podoba Argo II??
- Wygląda tak samo jak wtedy gdy pokonaliśmy Gaję. - Odezwała się Piper.
- Tak samo!!! Piper ja cię po prostu zabiję!! Jak możesz mówić, że wszystko jest takie same! Dodałem kilka nowych kajut, dodatkowe łazienki i nową broń w zbrojowni.
- Dobra przyznaję Odwaliłeś kupę świetnej roboty i to w tak krótkim czasie.
- No dzięki za słowo uznania.
- Ej koniec tych pogaduszek. - powiedziałem - Za razie musimy wrócić do obozu, ale trzeba zabrać Sadie i Cartera ze sobą. Mogą nam pomóc z tym całym Meksykiem.
- No dzieciarnia! ładować się na pokład!!
- Zamknij się Valdez! - powiedziała przez zęby Clarisse.

$$$$$$$

Droga minęła nam bez żadnych przeszkód ( odziwo ). Wylądowaliśmy przy bunkrze dziewiątym. W tej samej chwili z bunkra wyszły dwie dziewczyny. Jedna z nich to była Kalipso, którą Leo zabrał z Ogyggi, a druga to zastępczyni Leona, Izzy. Izzy jest wysoką ( jak na swój wiek ), wysportowaną brunetką. Ma 13 lat, a wy obozie jest od urodzenia ( długa historia opowiem kiedy indziej ).
- Hej dziewczyny! - zawołał Leo.
- Wypróbowałeś nową balistę??
- Nie miałem na kim. Potworów jak nie było tak nie ma siostrzyczko. A teraz poznajcie proszę Cartera i Sadie.
- Cześć! A Percy! - teraz zwróciła swoje brązowe oczy i zabrudzoną twarz w moją stronę - Chejron was wzywa do Wielkiego Domu.
- Dzięki Izzy! - powiedziałem i wraz z całą resztą zeszliśmy z pokładu i ruszyliśmy w stronę Wielkiego Domu. Wielu obozowiczów witało nas w tym Chris Ball, który ucieszył się, że jego dziewczyna jest cała i zdrowa. Widziałem minę Cartera i Sadie, którzy nie mogli uwierzyć w to co widzą. W końcu dotarliśmy do Wielkiego Domu. Na werandzie czekała Thalia.
- Hej! Dłużej się nie dało?
- No nie! A co??
- Zaraz zobaczysz, ale na razie widzę, że przyprowadziłeś znajomych.
- Tak! To jest Carter, a to Sadie Kane'owie.
- Hej! - powiedziała Sadie - Niezła kurtka.
- Niezłe buty. Myślę, że się ze sob dogadamy.
- Ja tez tak sądzę.
I obie zaczęły się śmiać jak szalone. Więc nie czekając, aż się uspokoją wszedłem do Wielkiego Domu. Chejron czekał na nas w swoim gabinecie.
- Percy Jackson!
- Dzień dobry Chejronie.
- Jak poszła misja? Czy już coś wiadomo? Kim jest ta dwójka młodych ludzi? I dlaczego na dietetyczną cole Pana D. Thalia się tak śmieje?
- No więc...
Opowiedziałem wszystko Chejronowi co wiedziałem ( od czasu do czasu przerywała mi Annabeth ). Chejron powiadomił mnie o nowej herosce, która jest Smoczą Panią i powiedział też żeby Carter zamieszkał w moim domku przez pewien czas, a Sadie żeby zamieszkała z Thalią i kazał mi powiadomić obozowiczów o ognisku. Po otrzymaniu wskazówek wyszliśmy z Wielkiego Domu. Thalia i Sadie natychmiast poszły do jedynki, Jason i Piper poszli do lasu, Frank i Hazel ruszyli do domku numer 13 żeby przywitać się z Nickiem, a ja poszedłem odprowadzić Ann do jej domku, a potem razem z Carterem poszliśmy do domku numer 3.

$$$$$$$

Siedzieliśmy w moim domku oglądając '' Straszny Film 5 ''. Wtedy do mojego domku wpadł Jason.
- Percy!!! Poratuj kuyna i pozwól mi tutaj pomieszkać dopóki Sadie jest u mojej siostry!!!
Wybuchnęliśmy śmiechem!
- Jest, aż tak źle??
- Znam Sadie i wiem, że umie popalić ale, że aż tak, że chłopak chce mieszkać u kuzyna!! Tego to się nie spodziewałem.
- To co zgadzacie się??
- No jasne! Wchodź! Jest jeszcze jedno wolne łóżko. Chcesz popcorn??
- No oczywiście! Co oglądamy?
- '' Straszny film 5 ''.
- Super.


I wiwat ja!!! Hello Miśki!! Mam nadzieję, że rozdzialik się podobał!!!! Po prostu tak się cieszę, że dodałam ten rozdział. SORRY, ŻE TAK PÓŹNO!!!!!!! Miałam szlaban i dopiero dzisiaj udało mi się dorwać do laptopa. Więc ja się żegnam i czekam na komentarze!!!
Marcy;)

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 8

'' Odzyskuję siostrę ''

Lukas

Miałem mętlik w głowie. Po pierwsze nie wiedziałem gdzie jestem, po drugie moja siostra zginęła w wypadku samochodowym jak miałem osiem lat, a teraz ten chłopak chce mi wmówić, że ta dziewczyna jest moją siostrą??
- Czy mógłbyś zostawić nas samych??
- No jasne - powiedział i przytulił tą dziewczynę i wyszedł.
- Czyli to ty Uratowałeś mi życie.
- Można to tak nazwać, ale nie wiem dlaczego to zrobiłem.
- No dobra to zacznijmy od początku. Ja jestem Melanie Brown, jestem córką Apolla. Jak byłam małą mój brat zachorował na poważną chorobę i nie dało się go już uratować. A ty?
- Ja jestem Lukas Brown. Moja siostra i matka zginęły w wypadku samochodowym. Moja siostra miała niesamowity talent plastyczny jak i muzyczny. Po wypadku jakiś koleś zabrał mnie do rodzinny zastępczej w Huston. To tam uczyłem się i miałem przyjaciół, ale w szkole nie szło mi najlepiej. Mam ADHD i dysleksje.
- Dziwne! Ja pamiętam też, że pewnego dnia mój brat uwielbiał jeździć konno i grać na gitarze. Nawet pewnego dnia poprosił mnie żebym mu narysowała pegaza.
- Poczekaj chwilę! Czy mogłabyś opisać dokładnie tego pegaza?
- No jasne. Pegaz był cały biały z czarną nutą na pysku.
Jak Melanie to powiedziała sięgnąłem po mój plecak z którego wyciągnąłem zeszyt.
- Czy to ten??
Wskazałem pegaza którego tak świetnie opisała moja nowa znajoma.
- Tak to ten!! Tylko skąd ty go wziąłeś??
- Jak ten gość o którym ci mówiłem zabierał mnie z miejsca wypadku dał mi też ten plecak. Powiedział, że znajdę w nim potrzebne mi rzeczy. Jakoś zawsze bałem się otworzyć tan plecak, ale pewnego dnia jak sprzątałem pokój z plecaka wysunął się ten zeszyt. Przekartkowałem go zatrzymałem się na ty obrazku. Wtedy coś w mojej głowie zaczęło mówić, żebym pojechał do Waszyngtonu i ostrzegł cię przed tym potworem.
- Ale był wybuch!!! Myślałam, że nie żyjesz.
- Przez pewien czas też tak myślałem, ale wtedy zobaczyłem, że płomienie mnie nie sięgają.
- AAAAA!!!!
- Hej Melanie co się dzieje??? Aaaa!! - zemdlałem ( chyba ). Bo po kilku minutach otworzylem oczy. Spojrzałem Na Melanie. Była przytomna i się przyglądałam.
- Lukas?
- Mel??
- Na bogów Lukas!! Ty żyjesz.
- Melanie jak ja cię dawno nie widziałem!! - powiedziałem i przytuliłem moją siostrę - Myślałem, że cię więcej nie zobaczę!!
- Ty mi to mówisz!! Jak ten gość cię zabrał to płakałam dobre trzy dni. No a teraz trzeba cię przedstawić reszcie rodzeństwa. Cyba nie myślałeś, że jesteśmy jedynymi dziećmi Apolla!!!

############

Jak myśleliście, że za dziewczyną jest łatwo nadążyć to się grubo myliliście. Za moją siostrą nawet koń wyścigowy by nie nadążył. Melanie ciągnęła mnie przez cały obóz, aż pod sam domek pod którym kłóciły się dwie dziewczyny.
- Lacy! - zawołała moja siostra - O co się znowu kłócicie??
- Powiedz tej córce Aresa żeby odwaliła się ze swoim tępym rodzeństwem od naszych sposobów leczniczych!!!!!!!!
- A wy odwalcie się od zbrojowni. Mamy coraz mniej strzał! Nawet dzieci Hefajstosa już nie nadążają.
- Dość! Lacy to jest mój brat Lukas. Czy mogłabyś zrobić lepsze pierwsze wrażenie??
- Fajnie Mel, że mamy nowego brata ale na razie muszę rozprawić się z tą od Aresa.
Wtedy Melanie już czerwona na twarzy zagwizdała i pojawiła się przed nami dorosła smoczyca.
- To jest moja Smoczyca Europia i jak się nie skupicie to spale was na popiół, a zapewniam to nie jest miłe przeżycie!! Mam już dość tych waszych przeklętych kłótni.
- No dobra - powiedziała Lacy - O co chodzi??
- Po pierwsze Lukas potrzebuje jakiegoś łóżka i po drugie trzeba nauczyć go władać mieczem.
- Więc tak. Percego nie ma. Clarisse też. Więc zostaje nam Jace. On wspaniale włada mieczem ale ma dużo treningów, ale postaram się wcisnąć gdzieś naszego brata.
- A teraz gdy wszystko załatwione. Czy mogę iść spać???


Hej Miśki. I jest rozdział numer 8. Ciesze się, że go wstawiłam i cieszę się o wiele bardziej z tego, że jest ponad 150 wyświetleń za co bardzo wszystkim dziękuję.
Marcy ;)


wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 7

'' Tajemnica rodzinna, ale nie moja ''

Jonathan

Biegliśmy w stronę tłumu, który zgromadził się wokół czegoś albo kogoś. Jak przebiliśmy się na początek zobaczyliśmy chłopaka leżącego na ziemi. Melanie wrzasnęła i zemdlała. Zabraliśmy ją i tego chłopaka do szpitala. Jak podaliśmy im ambrozję i nektar zaproponowałem, że będę ich pilnować dopóki się nie obudzą. Niestety zasnąłem.

&&&&&&&&

Miałem koszmarny sen. Byłem w moim domu w Nowym Orleanie ktoś zapukał do drzwi. Była to Melanie ale była inna nie miała już tych samych ciepłych, złotych oczu. Teraz były czarne jak smoła.
Za moja księżniczką stał Chris, który miał ten chytry uśmieszek jak chciał kogoś zabić. Zacząłem uciekać ale Chris złapał mnie za nadgarstek. Wtedy chwyciłem stary medalion, który zamienił się w miecz. Nie zdążyłem go użyć bo w tym samym momencie scena się zmieniła. Byłem na Olimpie. Stałem w Wielkiej sali narad, a na środku kłóciły się dwie kobiety. Jedna była bardzo podobna do mnie. Miała te same zielone oczy i czarne włosy związane złotą gumką. Druga zaś miała ten sam wyniosły wyraz twarzy co mój brat.
- Ty jesteś Hestia, a ty Nike.
Gdy to powiedziałem Nike prychnęła śmiechem.
- Wygląda na to, że twój syn nie jest taki tępy jak myslałam.
- Odwal się od mojego syna!!!!!!!!!
- Przepraszam, że przeszkadzam ale mogę wiedzieć po co mnie tu ściągnęłyście????
- Chodzi o to - zaczęła moja, ale nie dokończyła, bo mój kochany brat szturchał mnie za ramię.
- Jace!!!! Wstawaj ty leniu!!! Miałeś ich pilnować, a nie spać!!!
- Już!!! A ty miałeś powiedzieć Clarisse, że zdradzasz ją z Meryl Strep!!!!
- Oh!!! Zamknij się i słuchaj!!!
- Tak jest panie profesorze!!!
- Apollo chce z tobą pogadać, ale najpierw pod prysznic śmierdzisz gorzej niż Haron.
- No Dobra, a popilnujesz tych dwojga?
- No jasne, a teraz pod prysznic i do Apolla. Myślisz że bogowie przyjeżdżają sobie do pana D. na herbatkę??
- No nie! A i jeszcze jedno. Ile ja już ich tutaj '' pilnuję ''??
- Jakieś dwa dni.
- Ile??
- DWA DNI!!! Mam ci to przeliterować??
- Nie dzięki! A teraz pa.
- Pa!
Pobiegłem w stronę domku numer 14. Lubię w nim przebywać. Jest bardzo przestrzenny. Jest duża łazienka, dwa łóżka choć używam tylko jednego i mała kuchnia do tego mam kominek. Jeśli tego nie wiecie w każdym domku czuć inny zapach. U Posejdona czuć zapach oceanu, u Apolla czuć zapach świeżego wiosennego poranku, a u mnie unosi się zapach ogniska. Szybko się umyłem, przebrałem i przejechałem ręką z żelem po włosach. Po tym wszystkim pobiegłem do Wielkiego Domu. Już miałem wchodzić do domu gdy drzwi się otworzyły i wyszedł z nich Apollo.
- O Jonathan!!! Już miałem iść cię szukać.
- Hej Apollinie! O co chodzi??
- O Melanie. Musisz mi obiecać, że się nią zaopiekujesz.
- No oczywiście ale nie tylko po to przybyłeś.
- Prawda - powiedział - Ten chłopak którego znaleźliście to jej brat. Nie pamięta go ponieważ zabrałem go i oddałem rodzinie zastępczej Gdy miał osiem lat. Zmodyfikowałem mu także pamięć ( Melanie też ) ale magia przemija. Dzisiaj mija dokładnie osiem lat od kiedy rzuciłem to zaklęcie i dzisiaj powrócą wszystkie wspomnienia i powróci stary ból który towarzyszył im przy utarcie siebie nawzajem. N początku będą trochę zdezorientowani ale to minie. Lukas ( ten chłopak ) potrafi czytać w myślach, rozmawiać ze smokami, zmuszać ludzi do robienia czegoś za pomocą muzyki. Co do porozumiewania się ze smokami Melanie też to potrafi ale jeszcze się nie dowiedziała. I teraz to wszystko co ci powiedziałem musisz im przekazać. Tylko nie mów im o tym, że potrafią rozmawiać ze smokami chce zobaczyć ich miny.
- Okey! - jak to powiedziałem Apollo rozpłynął się w złotą mgiełkę, a obok mnie pojawił się Chris.
- Obudzili się!!
I nie czekając co ma dalej do powiedzenia mój brat pobiegłem w stronę szpitala

&&&&&&&

Jak dotarłem na miejsce Mel rzuciła mi sie na szyję, a zaraz potem walnęła w ramię.
- A to za co??
- Za to, że cię tutaj nie było tylko twój brat, który.....
Nie dokończyła bo ją pocałowałem.
- Ale sobie znalazłeś sposób na uciszanie mnie!
- Widzisz! A teraz proszę nic nie mów bo mam wam coś do powiedzenia.
- Yyyy... nam?
- Tak wam słuchajcie.
Opowiedziałem im wszystko, a gdy skończyłem Mel o mało co nie spadła z łóżka na szczęście ją złapałem. Wydawała się jakby jej tutaj nie było.
- Co się stało?
- O mało co nie spadłaś z łóżka.
- Dzięki, że mnie złapałeś.
- Nie ma za co.


I to koniec Miśki. Mam nadzieje, że się podobało zachęca do czytania i komentowania bloga!!!
Marcy ;)

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 6

'' Niespodziewana randka ''

Melanie

Leżałam na łóżku w moim domku. nie było nikogo. Wszyscy poszli na śniadanie ( ja jakoś nie miałam ochoty na jedzenie). Musiałam to wszystko przetrawić. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Był do Jonathan.
- Hej! Chcesz iść na plażę?
- No jasne, ale poczekaj 5 minut. Za chwilę będę gotowa.
Wpadłam do łazienki jak burza. Umyłam się, ubrałam biały T-shirt, białe szorty i białe baleriny o czymś zapomniałam... WŁOSY!!!! Tą burzę brązowo - niebieskich włosów poskromiłam w niecałe 2 minuty. Związałam je szafirową bandamą i wyszłam z łazienki.
- Równo 5 minut - uśmiechnął się, a pode mną ugięły się kolana.
- To idziemy? - zapytałam, a Jace chwycił mnie na rękę i pociągną na plażę. Szliśmy około piętnastu minut. Jonathan ciągną mnie w jakieś miejsce którego nie pokazał mi gdy mnie oprowadzał po Obozie. Jak doszliśmy na miejsce. Zatkało mnie ( dosłownie ). Na piasku leżał kocyk, który był idealnie dla nas przygotowany.
- Ty to zrobiłeś - raczej stwierdziłam fakt, a nie zapytałam.
- Myślałem, że się ucieszysz.
- Zwariowałeś!? - zawołałam. Jace robił coraz smutniejszą minę. Wybuchnęłam śmiechem.
- Z czego się śmiejesz??
- Z ciebie Matołku! Jeśli chcesz to mnie złap może wtedy poprawi ci się humor.
 Zaczęłam uciekać. Niestety Jace okazał się szybszy ode mnie i złapał mnie w kilka sekund. Złapał mnie w tali i powalił na ziemię. Byłam pokonana. Ten matołek trzymał mnie na ziemi i wydawał się, że mnie nie puści. Więc zrobiłam coś bardzo, bardzo dziwnego, a zarazem przyjemnego pocałowałam go, a on odwzajemnił pocałunek. '' Teraz mam szansę '' pomyślałam i przewróciłam go. Teraz on leżał na ziemi, a ja na nim.
- Leżysz!!
- Nie bo ty! - i przewrócił mnie znowu i pocałował mnie najpierw pocałunek był delikatny, a potem też był delikatny ale bardziej namiętny.
- Dobra koniec tego dobrego!!
- Nie Mel proszę cię!
- Nie proś bo ta chwila nigdy się nie powtórzy.
- Mel!!!
- Cicho bądź i opowiedz mi coś o sobie.
- Pod jednym warunkiem...
Nie dałam mu dokończyć bo go pocałowałam w policzek.
- Może być - uśmiechną się i przeniósł się na kocyk, a ja za nim. Wtuliłam się w jego tors i zaczęłam słuchać.
- No więc. Jestem jedynym dzieckiem Hestii.
- Czekaj chwilę powiedziałeś mi, że masz brata.
- Bo mam brata tylko, że to jest bardziej zagmatwane niż myślisz. Posłuchaj. Ja i Chris jesteśmy braćmi od strony taty, a matki mamy zupełnie inne. Ja jestem synem Hestii, a Chris jest synem Nike. Wraz z ojcem mieszkaliśmy w Nowym Orleanie. Ojciec jest znanym prawnikiem i rzadko bywał w domu, ale od czasu do czasu jeździł z nami na biwak. I pewnego dnia jak byliśmy na takim biwaku usłyszałem szelest. Wziąłem ze sobą Chrisa i poszliśmy sprawdzić co siedzi w tych przeklętych krzakach. Wtedy poznaliśmy Lilę która nas tutaj przyprowadziła.
- A co na to twój ojciec?
- Wiedział, że to kiedyś nastąpi więc nas puścił.
- Jak długo tu jesteście?
- Jesteśmy tu już trzeci rok. Razem z Chrisem przyjeżdżamy tylko na wakacje i ferie zimowe. Teraz ty!
- Co ja?
- Opowiedz coś o sobie.
- A co konkretnie?
- Opowiedz jak tu trafiłaś.
- Więc pewnego dnia jak wróciłam od koleżanki poszłam zrobić sobie kolację. Mamy nie było miała próbę u znajomej. Jak robiłam kakao do mojego domu wpadł jakiś chłopak. Wyglądał na jakieś 16 lat. Miał krótkie, blond włosy ale oczy miał takie same jak ja, ale wtedy nie miało to wielkiego znaczenia i nie wiedząc co robię pobiegłam do swojego pokoju i spakowałam to co uznałam za potrzebne czyli telefon, ubrania i pieniądze. Już zbiegałam po schodach gdy ten dziwny chłopak walczył chyba z jakimś potworem. Zawołał żebym uciekła jakimś innym wyjściem. Jak byłam na zewnątrz dom wybuchną. Byłam zdruzgotana. Nie wiedziałam co robić.
Po moich policzkach popłynęły słone łzy.
- Ej. To nie twoja wina co się stało.
Przytulił mnie mocniej. Nie wyrywałam się. Czułam jego ciepło był inny niż wszyscy był...
- Hej gołąbeczki!
- Chris! - powiedział Jace - Zabije cię!
- Dobrze ale później na razie musicie coś zobaczyć.



Hej miśki! Wróciłam, a wraz ze mną moja wena. Jestem dumna z tego rozdziału . Trochę przesłodziłam, ale to wy jesteście czytelnikami. Mam nadzieję, że się podobał! Czekam na Komentarze :)
Marcy ;)

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 5

'' Niesamowite Odkrycie ''

Annabeth

Po chwili nieznajomy chłopak wrócił, a za nim szedł wysoki chłopak ( to pewnie Carter ). Jak zobaczyłam Cartera bardzo się zdziwiłam. Oczekiwałam czegoś bardziej no nie wiem.... czegoś bardziej WOW! Chłopak ze zdziwieniem popatrzył na nas ale jego wzrok zatrzymał się na Percym.
- Percy!? Co ty tutaj robisz??
- Potrzebujemy waszej pomocy. Słyszałeś o tych zamieszkach w Meksyku?
- Tak słyszałem. Horus przez cały czas wrzeszczy '' Zabić ich '', '' Kill them, not save ''. Trudno się nie zorientować o co chodzi. Wejdźcie, lepiej żebyśmy rozmawiali w środku. 
Jak weszliśmy do pomieszczenia, aż zabrakło mi tchu. To miejsce było niesamowite. W tym samym momencie zobaczyłam dziewczynę zbiegającą po schodach z taką furią, że sam Kronos zacząłby się bać.
- Carter! Jak śmiałeś grzebać mi w szafie? - popatrzyła na nas - i co oni tu do cholery robią??
- Uspokój się Sadie. To nie ja grzebałem ci w szafie tylko Chufu.
- Zabije pawiana!!
- Okey. A to jest Percy Jackson wraz z przyjaciółmi. Musimy omówić bardzo, bardzo ważną sprawe. Jak chcesz możesz oprowadzić dziewczyny po domu i jeszcze jedno powiedz im kim jesteśmy.
- Świetnie - powiedziałam - Percy idź z Jasonem i Frankiem za Carterem, a ja i dziewczyny z Sadie. Percy nawet nie zaprzeczał tylko kiwną głową i mnie pocałował. Po tym pobiegł za chłopakami, a jaz niemałym rumieńcem ruszyłam w stronę dziewczyn i Sadie.
- Hej jestem Annabeth! A ty?? O co chodziło twojemu bratu z tym żebyś powiedziała nam kim jesteście??
- Jestem Sadie Kane. Jestem siostrą tego półgłówka którego miałyście nie szczęście poznać. A tak apropo. Można wiedzieć kim wy jesteście??
- Jesteśmy półboginiami.
- Przepraszam co??
- Ja, Clarisse i Piper jesteśmy greczynkami tak samo jak Percy. A Hazel, Jason i Frank są rzymianami. Naszymi rodzicami są bogowie. Ja jestem córką Ateny, Percy jest synem Posejdona, a Piper córką Afrodyty. I tak dalej.
- A mogę jeszcze o coś zapytać?
- Pytaj!
- Po co przyjechaliście?
Opowiedziałam jej całą sytuację ale w połowie mojego wykłady coś uderzyło w dach.


Hej miśki! Jest 5 rozdział! Sorry, że taki krótki ;( Możecie mnie zabić postaram się nie używać moich nad przyrodzonych mocy ale to będzie trudne zadanie. To ja was żegnam i czekam na komentarze.
Marcy ;)

Oneshot

Hej Miśki! Mam dla was pierwszego oneshota. Nie mam weny na rozdziały więc piszę to. Mam nadzieję że wam się spodoba. A teraz zapraszam do czytania oneshota Percabeth.

Percy

'' To już dziś '' pomyślałem. Dzisiaj jest ostatni dzień szkoły. Idę odebrać świadectwo. Nie mogę się do czekać, aż będę w obozie. Jak myślicie dlaczego? Otóż mam zamiar oświadczyć się Annabeth. Nie macie bladego pojęcia jak się stresuje. Kocham Annabeth i ona mnie chyba też. No wiecie chodzimy ze sobą ale obawiam się, że mi odmówi. Ja nie mogę Percy! Jesteś synem Posejdona, pokonałeś Kronosa i Gaję.
- Percy śniadanie! - zawołała mama.
- Już idę!
Łatwo powiedzieć gorzej zrobić. Tak byłem zamyślony tym co powie Ann, że wywaliłem się na schodach i sturlałem się jak worek ziemniaków. Paul wybiegł z kuchni i krzykną:
- Na Trójząb Posejdona! Percy nic ci nie jest?? Masz dwie lewe nogi czy zastanawiasz się co powie Annabeth?
Musicie wiedzieć, że w połowie czerwca poszedłem z Paulem do jubilera po pierścionek dla mojej Mądralińskiej. Po długich naradach i sporach wybraliśmy srebrny pierścionek z diamentami i szafirem. 
- Raczej to drugie.
- Hej Percy nie ma się co martwić widziałem, że Annabeth cię kocha. Pamiętasz jak w święta żadko od ciebie od chodziła.
Właśnie za to lubię Paula. Bardziej zachowuje się jak mój przyjaciel, a nie ojczym.
- Percy! - zawołała mama - chodź szybko na śniadanie bo inaczej zadzwonię do Thali, a ona na pewno się tobą zajmie!
- Lepiej chodźmy bo ona jest wstanie to zrobić, a ja nie chcę żeby Thalia zaczęła mnie wyśmiewać za mój wygląd.

Annabeth

Nareszcie koniec roku!!! Jakby moja matka mnie usłyszała to zabiłaby na miejscu. Ale to jest najważniejszy dzień w całym roku. To właśnie dzisiaj wracam do Obozu. O 11.00 Percy ma po mnie przylecieć. Nie mogę się doczekać a jest dopiero 8.00. Za godzinę mam Rozdanie świadectw, a potem..... potem całe wakacje z Percym na Obozie. Będą chyba najspokojniejsze wakacje wszech czasów. Żadnych przepowiedni, żadnych potworów tylko ja i mój Glonomóżdżek. 

&&&&&&&&&&

Percy już jest. Dech mi zaparło jak go zobaczyłam. Miał Czarne spodnie, trampki i biały t-shirt, a na nim niebieską bluzę w kratkę.
- Hej Percy!!!
Podbiegłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. Bardzo się za nim stęskniłam, chodź widzieliśmy się na świętach na Olimpie.
- Hej Ann!!! I co gotowa??
- Od 8.00.
- Noto chodźmy po drodze mam jeszcze kilka małych niespodzianek.
- A jakich?
- Zwariowałaś!? Nie powiem ci! To ma być przecież niespodzianka.

Percy

Na razie wszystko szło gładko. Na początek zabrałem Annabeth do muzeum architektury współczesnej w Chicago, a potem na najlepsze czekoladowe lody. Już zachodziło słońce gdy byliśmy na Long Island. Wtedy natychmiast skręciłem w prawo.
- Ej Percy!!!! Co ty wyprawiasz?
- Musisz mi zaufać.
- No dobrze!

&&&&&&&

Wylądowaliśmy na plaży. Poprosiłem Mrocznego aby odleciał kawałek. Ann wyglądała tak pięknie w zachodzącym słońcu jak jakaś bogini. 
- Annabeth Chase - powiedziałem i uklęknąłem na jedno kolano - czy sprawisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną??
- Percy!! Oczywiście, że tak!!!
Wstałem z wielkim uśmiechem i przyciągnąłem Annabeth do siebie. Nasze usta były oddalone od siebie o milimetry, ale ta odległość zmniejszała się z każdą chwilą. W końcu pocałowałem ją, a ona odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się tak dopóki nie przerwał nam znajomy głos.


I to byłoby na tyle. Mam nadzieję, że się podobał. Jak tak to oczywiście komentujcie. I nie mogę się doczekać kiedy dodam następny rozdział.Papa!!!
Marcy

Rozdział 4

" Odwiedzam starego kumpla. "

Percy

Opowiem wam co nie co o moim " starym " kumplu. Jest to Carter Kane. Jak czytaliście '' Kroniki rodu Kane '' to nie muszę wam nic opowiadać. Ale niektórym muszę. Carter to ciemnoskóry chłopak o lokowanych włosach. Carter ma młodszą siostrę Sadie. Carter jest okiem Horusa*, a zarazem faraonem. Pewnie dziwicie się dlaczego Carter jest faraonem. Carter nie istnieje w naszej mitologi tylko w mitologi egipskiej. Dlatego jest faraonem i okiem Horusa. Dobra dość już o Carterze na razie musieliśmy dostać się na Brooklyn. Chejron zawołał Argusa i powiedział żeby natychmiast przygotował furgonetkę do naszego wyjazdu. Argus kiwną głową i ruszył w stronę wzgórza Herosów.
- No dobrze - powiedział Chejron - teraz trzeba wybrać osoby które wyruszą na misję.
I zaczął wyliczać.
- Percy, Annabeth, Frank, Hazel, Jason, Piper i ...... - tu zawahał się na chwilę - Clarisse La Rue.
wtedy Leo wybuchną nie oczekiwanym gniewem.
- A ja to co??? Maskotka?!
- Nie, ale musisz przywrócić Argo II do porządku więc nie możesz iść. Rozumiesz?
- No dobrze!
- Wszystko uzgodnione - powiedział - a teraz ruszać się bo Argus nie będzie czekał wieczności! - rykną, a wtedy wszyscy wybiegli w wielkim popłochu.

&&&&&&&

Byliśmy już na Brooklynie nie daleko od szkoły Annabeth i Thali. Powiedziałem Argusowi żeby skręcił w boczną uliczkę przy garażach . Zaproponował nam, że będzie czekał na nas ale powiedziałem, że Carter ma o wiele szybszy środek transportu. Podeszliśmy do jakieś bramy i zapukałem. Wtedy przed nami pojawiła się wspaniała willa. Po chwili drzwi otworzył nam wysoki chłopak z dziwnym talizmanem na szyi.
- My do Cartera. Powiedz, ze syn Sobka przyszedł.
Chłopak ze zdziwieniem na twarzy popatrzył na mnie jakbym był jakimś wariatem, ale posłusznie wykonał polecenie i poszedł szukać Cartera.

*- Horus to egipski bóg wojny syn Ozyrysa i Izydy.

Mam rozdział czwarty. Bardzo przepraszam, że taki krótki ale nawiedziło mnie brak weny ale może wróci jak skończę robić projekt na angielski. To piszemy się później.
 Marcy :)

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 3

                                " Najlepsza przyjaciółka "

                               Jonathan

Nie do wiary!! Melanie jest Smoczą Panią!! Ale jak? Dlaczego? No trudno trzeba to jakoś powiedzieć Chejronowi. Byłam na ganku Wielkiego Domu gdy przede mną wylądowała Melanie.
- Melanie czy ty zwariowałaś lecąc tu na smoku??
- Może tak. Ale ty tak szybko pobiegłeś więc nie miałam jakiegoś wielkiego wyboru. I co masz zamiar powiedzieć Chejronowi??
- Mam zamiar powiedzieć że jesteś Smoczą Panią i że jesteś córką Apolla.
- No wow! Odkryłeś Amerykę! Ale w jaki sposób mu to powiesz??
- No nie wiem! Powiedzmy że będę improwizować.
- Bardzo mądre!
- No wiem ale chodź księżniczko trzeba powiedzieć to Chejronowi.
- Nie mów na mnie księżniczko!
- Wybacz mi księżniczko!!
- Zabije cię!
- Dobra ale na razie chodźmy

€€€€€€€

Chejron siedział za swoim biurkiem, a w tle słychać było Madonnę.
- Dzień dobry Chejronie.
- A pan Ball! Miło mi cię widzieć, a to jest??
- To jest Melanie Brown. Jest córką Apolla i jest Smoczą Panią.
- Witam. 
- Witaj! Bardzo miło mi cię poznać mam nadzieję, że zadomowisz się w obozie.
- No dobrze, a teraz do rzeczy. Melanie ma smoka trzeba znaleźć dla niej jakieś miejsce do odpoczynku.
- Proponuję żeby na zmianę pilnowała złotego runa, a jak jej się znudzi to poprosimy kogoś od Hefajstosa żeby skonstruował gniazdo.
- Dobry pomysł Chejronie. Ale jeszcze trzeba znaleźć kogoś kto by ją nauczył strzelać.
- To zadanie powierzam tobie i przedstaw ją reszcie domku Apolla.
- Dobrze Chejronie! Coś jeszcze?
- Tak. Uważajcie na Clarisse.
- Spokojnie osobiście zadbam o bezpieczeństwo Melanie.
- To idzcie już.
- Do widzenia Chejronie! - wyszliśmy z Wielkiego Domu i zacząłem oprowadzać Melanie po obozie.
- Tu są stajnie, tam jezioro kajakowe, tam są domki, a tutaj tor na którym organizujemy wyścigi rydwanów.
-Jonathan?
- Słucham?
- Kim jest Clarisse?
- Aaa Clarisse La Rue to córka Aresa i dziewczyna mojego brata. nie jest zbyt miła dla nowych obozowiczów często wkłada ich głowy do toalety.
- Dzięki za ostrzeżenie. A teraz mógłbyś powiedzieć który to mój domek.
- Stoisz przed nim.
Melanie z twarzą białą jak kreda zapukała do drzwi. Otworzyła jej roześmiana dziewczyna o blond włosach które miała związane bandamą.
- Cześć Lacy!
- Hej Jace!
- Jaki znowu Jace?
- Przyjaciele tak na mnie mówią.
- Hej Ball kto to jest???
- To jest Melanie Brown. Twoja nowa siostra. Melanie poznaj proszę Lacy Storm.
- Miło mi cię widzieć.
- To ja was zostawiam. A jeszcze jedno Melanie jest Smoczą Panią i potrzebuje nauczyciela strzelnictwa.
- Wiem o tym!
- Wiesz?
- Tak wiem! Zapomniałeś, że potrafię czytać w myślach i Melanie ma za sobą smoka więc nie trudno się nie zorientować. No a teraz chodź Melanie trzeba cię przedstawić innym.
- Idź sama za chwilę do ciebie dołączę.
- Widzisz nie jest tak źle.
- Dzięki za to wszystko.
- Drobiazg - powiedziałem a ona się do mnie przybliżyła i pocałowała mnie w policzek i uciekła z wielkim rumieńcem na twarzy do swojego domku. Ja tak stałem jeszcze przez pięć minut zanim się otrząsnąłem i poszedłem w swoją stronę.


Hej miśki! I jest rozdział trzeci mam nadzieję że się podobał i czekam na komentarze. I jeszcze jedno sorry, że tak długo czekaliście.
Marcy ;)